Żagle w dół ! Reminiscencje na zakończenie letniego sezonu żeglarskiego 2007 na Zalewie Zegrzyńskim - tekst: Andrzej Karski, foto: Jan Krzysztof Ganowski.

Zalew Zegrzyński Po wyjątkowo udanym wietrznym i pełnym przygód letnim sezonie żeglarskim nieuchronnie nadchodzi jesień. Początek października, choć wyjątkowo ciepły, stanowi dla żeglarzy sygnał aby zwijać żagle i ściągać sprzęt do miejsc zimowego postoju. Jeszcze odbywają się ostatnie regaty, kończą kursy żeglarskie, trwają krótkie z konieczności, rejsy po malowniczych akwenach wodnych, wszystko jednak zmierza ku nieuchronnemu końcowi żeglarskich przygód na wodzie.
Właśnie teraz, w październiku, można obserwować na Zalewie Zegrzyńskim karawany powracających z Mazur jachtów i łodzi żaglowych. Wspólne jesienne powroty należą już do tradycji, gdyż tak raźniej, taniej i bezpieczniej. Żeglarze się skrzykują, formują szyk po kilka spiętych wspólnie łodzi, holowanych na silniku przez jedną z nich i tak powracają do domów. Karawany te ciągną najczęściej z jeziora Roś pod Piszem, rzeką Pisą przez Puszczę Piską i Kurpie do Nowogrodu, gdzie wpływają na Narew, a następnie Narwią przez Ostrołękę, Różan, Pułtusk do Serocka, gdzie wchodzą na szerokie wody Zalewu Zegrzyńskiego. Tam właśnie w portach i przystaniach czekają na nie przytulne hangary, duże plandeki lub lawety, na których pojadą dalej do miejsc swych zimowych postojów.
Jednym z żeglarzy, który tę trasę pokonywał już niejednokrotnie jest Michał Thomson z sekcji żeglarskiej "Węzeł" przy Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. w Warszawie. Trasę tę wspomina tak: - "Jest to bardzo ciekawa i trudna wyprawa i to w obydwie strony. Na Mazury trzeba bowiem dopłynąć i wrócić z powrotem. Jeżeli chodzi o jesienne powroty to rzeczywiście w grupie płynie się łatwiej, taniej i bezpieczniej. Pracuje tylko jeden silnik a nie kilka czy kilkanaście. Podczas trudnych manewrów pomaga wiele osób, a i o bezpieczeństwo na wodzie i na lądzie zadbać dużo łatwiej. Jeżeli chodzi o trasę, to jest ona niezwykle urozmaicona. Najpierw czeka żeglarzy przeprawa przez gęsto zadrzewioną, tajemniczą i mroczną czasami Puszczę Piską. Później przez liczne zakola często bardzo płytkiej, wąskiej i porośniętej bujną roślinnością wodną, Pisy. Następnie pokonywanie progów kamiennych na Narwi i manewrowanie w silnym prądzie rzeki. Do tego, codzienne postoje, wprawy po żywność i wieczorne pikniki przy grillu. Dla amatorów zaś również zwiedzanie ciekawych miejsc i zabytków w mijanych po drodze miejscowościach. W sumie, podróż powrotna trwa najczęściej od trzech do czterech dni, czyli o dzień krócej niż w odwrotną stronę. Płynie się wszak z prądem. Nic jednak bardziej mylnego niż przekonanie, że spływanie z prądem jest dużo łatwiejsze. Po prostu traci się wtedy często sterowność i łódź może zachowywać się bardzo dziwnie. Potrzebne jest tutaj naprawdę duża wiedza i doświadczenie."
Tyle żeglarz, wróćmy jednak nad zalew.

czytaj dalej cz. II